Kiedy dotację trzeba zwrócić

Kiedy dotację trzeba zwrócić

Blisko 9 proc. Beneficjentów projektów unijnych musiało oddać pieniądze. Na szczęście nie trafiły one z powrotem do Brukseli, ale wspierają firmy z list rezerwowych.

Rośnie wartość zwracanego przez przedsiębiorców dofinansowania z Unii Europejskiej. Już 1,3 tys. firm (8,7 proc. spośród tych, którym zostało przyznane dofinansowanie) musiało oddać wsparcie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości a wartość rozwiązanych umów przekracza 2,2 mld zł.

Największy problem jest z realizacją inwestycji w innowacje – nowe, znacząco ulepszone linie technologiczne, produkty i usługi, które zwiększyłyby konkurencyjność przedsiębiorstw. Pieniądze musiało zwrócić 68 firm, jednak wysokość kwoty jest ogromna – blisko 1,4 mld zł, co oznacza, że więcej niż co drugi złoty przyznany z działania 4.4 PO IG wraca do PARP. Stąd pojawiły się nieplanowane wcześniej konkursy w 2013r.

Według Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan, jest to w dużej części to wina systemu. Proces aplikowania po środki na innowacje jest równie długi jak w innych konkursach. Od momentu przygotowania wniosku do chwili przyznania finansowania zwykle mija kilka miesięcy. To często oznacza, że konkurencja, która nie czekała na pieniądze z UE, często już wprowadziła określone technologie czy produkty. Zdarza się też, że w tym czasie wchodzą jeszcze nowsze rozwiązania, które powodują, że te zapisane we wniosku beneficjenta już nie są innowacyjne. Jednak jeśli nowe są droższe, wówczas niezwykle trudno jest dokonać zmian w umowie, a projekty trzeba realizować zgodnie ze złożonym wnioskiem i biznes planem.

Specjaliści zwracają także uwagę na to, że w nowym unijnym budżecie na lata 2014–2020, gdzie na wdrożenie wyników prac badawczo-rozwojowych mają być przyznawane środki zwrotne, powinny być one przekazywane w czasie nie dłuższym niż zwykły kredyt i na podstawie równie jasnych procedur. Inaczej rządowy plan zmobilizowania przedsiębiorców do zwiększenia nakładów na innowacje nie powiedzie się.

Na drugim miejscu pod względem problemów z realizacją inwestycji jest ekspansja zagraniczna, a wiec realizacja działania 6.1 PO IG „Paszport do eksportu”. Choć kwota zwrotów jest zdecydowanie niższa niż w przypadku innowacji – 50,5 mln zł – to pieniądze musiało oddać aż 550 przedsiębiorców. To rekord pod względem liczby zwrotów. Dalej jest świadczenie usług drogą elektroniczną (8.1 PO IG) i wdrożenie elektronicznego biznesu B2B (8.2 PO IG).

Wśród przyczyn zwrotów można przede wszystkim wymienić czynniki rynkowe, wynikające ze zmieniającego się otoczenia – utrata rynku docelowego, spowolnienie gospodarcze. Powodują one problemy płynnościowe beneficjentów i zatrzymują realizację projektów – twierdzi Miłosz Marczuk, rzecznik PARP. Jako kolejną przyczynę wskazuje wymogi prawno-administracyjne, czyli np. konieczność uzyskania przez przedsiębiorcę decyzji środowiskowych. Problemy z procedurami mogą zablokować realizację inwestycji. I to nie tylko dlatego, że decyzja nie została wydana, lecz także gdy została wydana zbyt późno.

Najczęściej to firmy same zwracają środki. Jednak jeśli odbiera je instytucja pośrednicząca, to przedsiębiorcom przysługuje odwołanie, a jeśli to nie pomoże, droga sądowa – twierdzi Jerzy Kwieciński, minister rozwoju regionalnego w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC, były wiceminister rozwoju regionalnego. Dodaje też, że wśród firm, którym odebrano środki, zdarzają się także upadłości, szczególnie jeśli przedsiębiorca brał pod wypłatę dotacji kredyt pomostowy w banku. Jednak ich skalę będzie można oszacować po zamknięciu poprzedniej perspektywy finansowej i zakończeniu procesów upadłościowych.

Na pewno części tych zwrotów by nie było, gdyby firmy przy realizacji i rozliczaniu projektów współfinansowanych z UE chętniej korzystały z pomocy wyspecjalizowanych firm doradczych.

Zwroty środków nie oznaczają natomiast, że Polska niewykorzystane pieniądze będzie musiała oddać do Brukseli. – Aby ustrzec się przed takim zagrożeniem, PARP wprowadziła nadkontraktację. Pozwala ona na zawieranie umów ponad dostępny limit środków. Neutralizuje to negatywny skutek oszczędności, bo pieniądze wspierają kolejnych przedsiębiorców z list rezerwowych – wyjaśnia Marczuk. I to z kolei jest szansa dla wielu firm, dla których pierwotnie zabrakło pieniędzy w ramach podstawowej alokacji przeznaczonej na konkurs, w którym składali wniosek o dofinansowanie.

Źródło: Gazeta Prawna

Skomentuj

*Wymagane pola Please validate the required fields

*

*